Dla wielu osób słowo „perlator” brzmi dość enigmatycznie. Bardziej znajome wydaje się bliskoznaczne pojęcie „aerator”, gdyż kojarzy się choćby z powietrzem. Spieszymy więc wyjaśnić, czym jest urządzenie o tej tajemniczej nazwie, które – choć rozmiarowo niepozorne – może przynieść niebotyczne korzyści - i to zarówno kieszeniom poszczególnych użytkowników, jak i globalnie – środowisku naturalnemu, które w zastraszającym tempie ubożeje w zasoby wody.

Perlator jest rodzajem „wylewki” nakręcanej na wylot kranu. Jednak cała magia jego działania polega na tym, że – w odróżnieniu od tradycyjnych wylewek – nie tylko formuje strumień wody, ale i go napowietrza, zwiększając tym samym jego objętość. „Zasysając” powietrze, perlator miesza je z wodą; strumień zostaje dodatkowo rozbity i spieniony dzięki systemowi mikrodysz lub sitek. Sprawia to wrażenie większego niż rzeczywisty przepływu wody, dlatego użytkownicy nie odczuwają zmniejszenia komfortu korzystania z niej. Wręcz przeciwnie: komfort psychiczny raczej wzrasta, kiedy mamy świadomość, że właściwie bez żadnych wyrzeczeń możemy zużywać znacznie mniej wody, w pełni zaspokajając własne potrzeby. Dzięki zastosowaniu tego sprytnego urządzenia ilość wypływającej wody może się zmniejszyć nawet, jak podają producenci, o 80%.

Łatwo to zresztą sprawdzić: wystarczy spróbować napełnić naczynie wodą z kranu z tradycyjną „wylewką”, po czym to samo naczynie (najlepiej po uprzednim opróżnieniu ;) ponownie napełnić – tym razem z użyciem wybranego perlatora. Nietrudno będzie zauważyć, że naczynie napełnia się znacznie szybciej, jeśli na kran nie jest nakręcony perlator, ale zwykła „wylewka”. Wówczas dopiero możemy sobie uzmysłowić, jak ogromne ilości cennej wody po prostu niepotrzebnie wylewamy choćby podczas krótkiego mycia rąk.

Nie musimy jednak poprzestawać na wyobraźni: poniżej zamieszczono filmiki rejestrujące opisane wyżej „doświadczenia” z wodą, przy zastosowaniu wybranych perlatorów. Pierwszy filmik obrazuje wypływ wody z kranu z tradycyjną „wylewką”; w drugim możemy zobaczyć perlator, który według danych producenta ogranicza przepływ wody do 5l na minutę (Neoperl NC PCA 5l/min SLC); w trzecim widzimy superoszczędny perlator ograniczający wypływ wody do 1,9l na minutę (Neoperl NC SPRAY 1,9l/min).

W celu sprawdzenia, ile wody wypływa z waszych kranów w ciągu minuty, polecamy samodzielne przeprowadzenie takiego prostego eksperymentu. Jeśli wasz kran wyposażony jest w tradycyjną wylewkę, to przy pełnym odkręceniu prawdopodobnie w ciągu minuty zdołacie napełnić 10/12-litrowe naczynie (czyli co najmniej wiadro). Jeśli jesteście szczęśliwymi posiadaczami solidnego perlatora, w ciągu minuty z waszych kranów może wypływać około połowy mniej wody. Gdyby w każdym domu zastosowano to niewielkie i w zasadzie niedrogie urządzenie, z pewnością moglibyśmy być spokojniejsi o kurczące sie zasoby wody naszej planety. Niepodważalnym atutem takiego rozwiązania są też spore oszczędności, jakie można dzięki perlatorom poczynić: przykładowo, perlator redukujący ilość wypływającej wody do 5l/min przy 5-minutowym dziennym użytkowaniu może przynieść roczną oszczędność około 15m3 wody, czyli około 200 zł. Przyznacie chyba jednak sami, że w przeciętnym domu jednak kran jest odkręcony dłużej niż 5 minut dziennie, więc rzeczywiste oszczędności będą jeszcze większe.

Użytkownicy perlatorów podają dodatkową ich zaletę: dzięki właściwościom adhezyjnym napowietrzonego strumienia, woda jakby „przytula się” do powierzchni zlewu czy umywalki, co znacznie ogranicza rozchlapywanie. Niektóre z dostępnych na rynku perlatorów są dodatkowo wyposażone w system zabezpieczający przed zakamienianiem. Niektórzy producenci oferują też perlatory przegubowe (np. Elles), które mogą się okazać idealne w kuchni - takie rozwiązanie umożliwia bowiem dowolne kierowanie strumienia wody.
Perlator zdaje się być doskonałym rozwiązaniem nie tylko w gospodarstwie domowym, ale i jako urządzenie zastosowane w umywalkach w miejscach publicznych, gdzie zużywa się naprawdę duże ilości wody. Okazuje się, że w bardzo prosty sposób można je znacznie ograniczyć. Dlaczego więc nie spróbować?